czwartek, 27 lipca 2000

kronika JOM 2001-2006, wydanie okolicznościowe


27 lipca - czwartek
O. sup. Kosiński z o. Balczewskim pojechali rano do City Hali na spotkanie w sprawie naszej kaplicy. Tam na ósmym piętrze czekali już p. Alicja Borzym, adwokat z panią Joan Mannbc również adwokat i p. Jerzym Migała. Spotkanie miało być o godz. 930, ale zaczęło się dopiero po godz. l O00 i trwało około pół godziny. W imieniu Zarządu Miasta występował Michael Grochowiak. Pani Borzym przekazała dokumenty budowy kaplicy z roku 1933 oraz około 80 poświadczeń ludzi, którzy bywali na różnych nabożeństwach religijnych w naszej kaplicy przed rokiem 1957, kiedy uchwalono prawo „zoningu", wymagającego parkingu przy obiektach zebrań. Ze strony miasta postawiono kilka pytań odnośnie nabożeństw, głośników i ilości przychodzących ludzi. Przyrzeczono dać odpowiedź do 14 września.

poniedziałek, 10 lipca 2000

kronika JOM 2001-2006, wydanie okolicznościowe


10 lipca -poniedziałek
Przedpołudniem o. superior Kosiński pojechał do kurii archidiecezjalnej, aby omówić sytuację naszego domu. Zastanawiano się też nad możliwościami przejęcia jakiegoś kościoła czy kaplicy.

poniedziałek, 3 lipca 2000

kronika JOM 2001-2006, wydanie okolicznościowe


3 lipca -poniedziałek
Rano, koło godz. 9°° przyjechało dwoje ludzi z telewizji, kanału „5" z pytaniem na temat skarg naszych sąsiadów. Rozmawiał z nimi o. Kosiński. O godz. 17°° na kanale „5" telewizji pokazano wywiad na temat naszej kaplicy: rozmowę ze skarżącymi się sąsiadami (jedna para), z o. Kosińskim i kilka migawek z kamery amatorskiej ludzi wychodzących z naszej kaplicy.
Mamy już 20 zgłoszonych nazwisk ludzi, którzy uczęszczali do kaplicy przed 1957 r., o co prosił o. Balczewski.

wtorek, 27 czerwca 2000

kronika JOM 2001-2006, wydanie okolicznościowe


27 czerwca - wtorek
O. Balczewski zgłosił się na godz. 9°° do City Hali w towarzystwie: adwokat, p. Alicji Borzym, p. Jerzego Migały (właściciela stacji radiowej WCEV), emerytowanego porucznika policji, p. Ronalda Sieczkowskiego oraz p. Andrzeja Jar-makowskiego, redaktora Dziennika Chicagowskiego.
W czasie przesłuchania o. Balczewski wyjaśnił, że kaplica przy 4105 N. Avers została zbudowana w jesieni 1933 r., na co posiada umowę i kosztorys firmy budowlanej oraz rachunki. Po wysłuchaniu świadków sprawę odroczono do 27 lipca 2000 r. Ze strony oskarżających sąsiadów było około 10 osób.
Zarzut pod naszym adresem oparty jest na prawie „zoningu", które zostało wydane w roku 1957 r., które wymaga, by przy obiektach kultu istniały parkingi poza ulicą przynajmniej na 4 samochody. Zgodnie jednak z prawem „grandfathers", jeśli w kaplicy odbywały się nabożeństwa i Msze św. przed rokiem 1957, prawo „zoningu" nie obowiązywałoby naszą kaplicę.

poniedziałek, 26 czerwca 2000

kronika JOM 2001-2006, wydanie okolicznościowe


26 czerwca -poniedziałek
Sprawą naszego domu zaczęły się interesować dzienniki polonijne (Dziennik Związkowy - Dziennik Chicagowski). Ludzie zgłaszają się, by świadczyć na naszą korzyść.

wtorek, 20 czerwca 2000

kronika JOM 2001-2006, wydanie okolicznościowe


20 czerwca - wtorek
Skargi sąsiadów przynaglają nas, by poszukać kościoła dla odprawiania Mszy św. Zwróciliśmy się z tym do p. Wojciecha Cioromskiego, który przez kilkadziesiąt lat prowadził biuro realnościowe. Dziś o. Superior, o. Balczewski i p. Cioromski odwiedziliśmy dwa obiekty kościelne wystawione na sprzedaż: jeden mały kościół z dużym placem i parkingiem w cenie 2 i pół miliona dolarów w Park Ridge, drugi za około $600,000 z małym parkingiem i nie bardzo ładny w Des Plaines.

piątek, 16 czerwca 2000

kronika JOM 2001-2006, wydanie okolicznościowe


16 czerwca -piątek
Na adres o. Balczewskiego przyszło z Urzędu Miasta wezwanie w związku ze skargą sąsiada na odbywające się nabożeństwa w naszej kaplicy. Równocześnie wśród sąsiadów krąży odezwa, aby świadczyć przeciwko nam. Kilka tygodni wcześniej był u o. Superiora alderman Wójcik z propozycją spotkania ze sąsiadami, a kilka dni temu o. Superior otrzymał list od straży pożarnej informujący, że alderman Wójcik zanosił na nas skargę, że za dużo ludzi przychodzi do nas.