poniedziałek, 6 lutego 1989

Krukowski Bonifacy (1777-1837) /1822-1837/

Najstarszym wiekiem jezuitą posługującym Polonii amerykańskiej jest ojciec Bonifacy Krukowski (1777 - 1837) - W Połocku uczył języka rosyjskiego, głosił rekolekcje i misje po polsku i po łotewsku. Po wypędzeniu jezuitów z Rosji (l 820) udał się do Francji, gdzie był profesorem w Laval i St. Acheul. Stamtąd w 1822 roku został skierowany do pomocy ojcu Franciszkowi Dzierożyńskiemu w Stanach Zjednoczonych, gdzie do śmierci pracował wśród Polonii głównie w Pensylwanii, troszcząc się szczególnie o szkolnictwo i mądrą gospodarkę rolną.

czwartek, 2 lutego 1989

Dzierożyński Franciszek, (1779-1850), /1821-1850/

Pierwszym polskim jezuitą na lądzie amerykańskim był jednak ojciec Franciszek Dzierożyński (1779 - 1850). Odegrał on istotną rolę głównie w stosunku do rozproszonych po kraju (w wyniku kasaty) współbraci amerykańskich, z którymi organizował nowe prowincje zakonne, nie zapominając również o Polakach spotykanych w czasie swojej działalności duszpasterskiej.
Po studiach wykładał przedmioty humanistyczne w konwikcie w Petersburgu, w jezuickim kolegium w Mohylowie (obecnie na Białorusi) uczył matematyki, fizyki i filozofii, a w Połocku teologii dogmatycznej. W 1820 roku wyjechał do Bolonii i Rzymu, skąd w 1821 roku został oddelegowany przez generała zakonu ojca Alojzego Fortisa do Stanów Zjednoczonych jako przełożony misji północnoamerykańskiej. Chodziło bowiem o odtworzenie w tym kraju zniszczonych struktur Towarzystwa Jezusowego sprzed kasaty zakonu.
Znajomość języków i bogate doświadczenie w szkolnictwie okazały się niezmiernie cenne w nowej misji ojca Franciszka. Sprzyjającą okolicznością był fakt, że jezuici amerykańscy po kasacie zakonu zorganizowali się w korporację księży (Corporation of Roman Catholic Clergymen) i w ten sposób przetrwali trudny dla nich okres. Jeden z nich, ojciec John Carroll, został pierwszym biskupem amerykańskim. Jego rola w rozwoju Kościoła w Stanach Zjednoczonych jest nie do przecenienia.
Ojciec Dzierożyński, delegat generała, po przybyciu do Stanów wykładał filozofię i teologię na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie i był jego wiceprezydentem oraz skarbnikiem. Równocześnie pracował nad utworzeniem prowincji zakonnej w Maryland, którą kierował w latach 1840 - 43. Wcześniej zaś (1829) otworzył uczelnię jezuicką w St. Louis (Missouri), gdzie wkrótce powstała również prowincja zakonna. Kolejne kolegium jezuickie Holy Cross zorganizował w Worcester (Massachusetts), a we Frederick, k. Baltimore (Maryland) założył nowicjat, w którym przez 6 lat był wychowawcą młodych zakonników.
Równocześnie ojciec Franciszek angażował siew obronę praw zakonu na gruncie amerykańskim i publicznie występował przeciw niewolnictwu, nie zapominając o swoich rodakach - imigrantach po powstaniu listopadowym. Uważany przez współczesnych za świętego, wybronił się - zgodnie z charyzmatem zakonu - przed biskupstwem oferowanym mu przez Stolicę Apostolską.
Nie będzie przesadą, gdy nazwiemy tego wielkiego Polaka ojcem jezuitów amerykańskich, ponieważ on właśnie położył wielkie zasługi dla odnowienia Towarzystwa Jezusowego w Stanach Zjednoczonych. Umarł w domu nowicjackim we Frederick.

niedziela, 1 stycznia 1989

Początki zorganizowanego duszpasterstwa wśród Polaków

PREHISTORIA
Waszyngtoński urząd statystyczny podał na przełomie XIX i XX wieku, że imigracja Europejczyków do Nowego Świata rozpoczęła się około 1790 roku i w ciągu 110 lat ze Starego Lądu przybyło tam 30 mln osób, w tym liczba przybyszów z krajów słowiańskich wzrastała z roku na rok.
Ks. Wacław Kruszka, były jezuita, autor m.in. trzynastu tomików (Historya polska w Ameryce), wydanych w Milwaukee (Wisconsin) w 1905 i 1908 roku, wyliczając dokładnie poszczególne miejscowości i stany amerykańskie, podaje za spisem ludności z 1900 roku, że w całych Stanach Zjednoczonych było wtedy l min 903 tyś. Polaków, 810 osad polskich oraz 517 polskich świątyń, w których pracowało 546 księży.
Historia Polaków w Ameryce sięga jednak znacznie wcześniejszych czasów. Warto tu wspomnieć legendarnego Jana z Kolna, który jako kapitan duńskiego statku miał przybyć do Labradoru w 1476 roku jeszcze przed Kolumbem, czy rodzinę Zborowskich (1562), a także potwierdzone historycznie (1643) osiedle polskie na miejscu obecnego Nowego Jorku (por. Karol Wachtl, Polonja [sic] w Ameryce, Filadelfia, 1944). Z późniejszych natomiast trzeba wymienić Tadeusza Kościuszkę z jego ludźmi, Kazimierza Pułaskiego, Juliana Ursyna Niemcewicza, uchodźców politycznych po 1831, 1848 i 1863 roku, a wreszcie emigrację ekonomiczną od połowy XIX wieku, która przybrała wymiary dużej fali - szczególnie po roku 1870 - wzrastającej przez następne dziesięciolecia aż do naszych czasów.
Za początek zorganizowanej polskiej imigracji przyjmuje się założenie w 1854 roku pierwszej polskiej osady w Teksasie, nazwanej Panna Maria. Na czele grupy 300 osób przybyłych ze Śląska Opolskiego stał franciszkanin konwentualny, ojciec Leopold Moczygemba

Kościół w Panna Maria, a obok dąb, pod którym 24 grudnia 1854 r. ojciec Moczygemba odprawił pierwszą Mszę św. (1824 - 91), zasłużony duszpasterz polonijny, który utworzył wiele polskich parafii w Ameryce, m.in. właśnie osiedle Panna Maria wraz z okazałym kościołem i szkołą.
Wcześniej od niego pracowali wśród Polonii rozsianej po Stanach Zjednoczonych księża z Polski. Wśród nich byli także polscy jezuici przybyli tu po przywróceniu do istnienia Towarzystwa Jezusowego (1814), zniesionego przez Klemensa XIV w roku 1773. W późniejszych latach (1863 - 1913) wyjechało ich do Ameryki na krótszy lub dłuższy okres około dwudziestu.
Duże zrozumienie dla duchowych potrzeb polskich imigrantów w Stanach Zjednoczonych wykazywał polski Kościół w osobach swoich prymasów i biskupów, by wspomnieć tylko prymasa Augusta Hlonda czy Prymasa Tysiąclecia kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz innych ordynariuszy wysyłających swych księży za ocean wraz z emigrantami. Podobnie jest, gdy chodzi o przełożonych jezuitów. Z dawnych czasów wspomnijmy tylko prowincjała Jana Badeniego (1858 - 99), który pod koniec XIX wieku zorganizował stałą placówkę dla jezuickich misjonarzy w USA zapewniających także okresowym pracownikom w Ameryce opiekę duszpasterską. To samo zainteresowanie emigracją wykazują kolejni prowincjałowie aż do naszych czasów.

piątek, 15 kwietnia 1988

Marceli Chmielewski (1843 - 1904) /1884-1896/

Marceli Chmielewski (1843 - 1904) - Ten brat zakonny wstąpił do Towarzystwa Jezusowego (1865) jako szewc. W klasztorze spełniał obowiązki kucharza. W 1884 roku został wysłany z ojcem Sebastyańskim do pracy wśród Polonii amerykańskiej. Przebywał głównie w stanie Nebraska: w Nowym Poznaniu, Chojnicach, w nowicjacie we Florissant i w Waszyngtonie. Przez 12 lat był prawą ręką misjonarzy, zapewniając im pomoc w prowadzeniu domu, gospodarstwa, a w niedziele spełniając obowiązki organisty i ucząc dzieci katechizmu. Dzięki jego pracy ojcowie: Sebastyański, Stuer i Matauszek mogli pełniej oddawać się posługom duszpasterskim. W 1896 roku wrócił do Krakowa, gdzie dokończył życia jako furtian w jezuickiej rezydencji przy ulicy Grodzkiej.